Archiwum 07 stycznia 2004


sty 07 2004 i jest teraz...
Komentarze: 1

Tak jakos jasniej to wszystko wyglada..lepiej mi..wczorajszy wieczor byl doskonala okazja do wyplakania sie do reszty.. Usiadlam sobie w pokoiku, wlaczylam plytke Mary J.Blige i otworzylam szafke biurka..a tam..nawet nie mysle o tym, co rzucilo mi sie od razu w oczy..faktem jest, ze jakos tak wszystko puscilo..rozryczalam sie na dobre..zeby sie uspokoic zadzwonilam do Aski.. przez 35 min usilowala mnie wyciagnac z dolka i musze powiedziec, ze jej sie to udalo..potem wlaczylam muze najglosniej jak moglam, by nie podraznic sasiadow i to mnie uleczylo totalnie..zapominam..szybko..a to tylko dzieki trzem osobom (no,moze 5 ich jest), ktore sa obok..Teraz mysle tylko o tym, jak zrealizowac plan, ktory zrodzil sie kiedys w mojej i Madzi glowce..coraz mocniej sie przekonuje, ze wlasnie taka droga chce isc..Postaram sie nie myslec o tym, nie roztrzasac, z pewnoscia dosc szybko zapomne..nawet juz zapominam i nawet musze powiedziec, ze...strasznie to dziwne, ale CIESZE SIE Z TEGO!! Bezsensu..o co chodzi teraz? Z jednej strony mi przykro, a z drugiej sie ciesze..Jestem bvardzo skomplikowana osobka..az cud, ze ze mna wytrzymujecie:)

angelseyes : :